Kevin Vallejos wyjaśnia brak wyzwań po zwycięstwie na UFC Vegas 114
Mimo efektownej wygranej w Las Vegas, Kevin Vallejos nie zdecydował się na wywołanie do tablicy konkretnych rywali. Zawodnik UFC podkreśla, że skupia się na własnym rozwoju, a nie na planowaniu zestawień.
Podczas wywiadu w oktagonie po gali UFC Vegas 114 (znanej również jako UFC Fight Night 269), Kevin Vallejos (18-1 MMA, 4-0 UFC) zaskoczył fanów brakiem konkretnych nazwisk na liście życzeń. Argentyńczyk, który kontynuuje swoją zwycięską passę, świadomie zrezygnował z tzw. calloutów.
Vallejos wyjaśnił, że na obecnym etapie kariery woli, aby to jego czyny w klatce przemawiały za niego. Zawodnik wagi piórkowej stawia na profesjonalizm i chłodną kalkulację:
- Pokora: Zawodnik nie chce wymuszać walk, które mogą nie mieć sensu rankingowego.
- Gotowość: Vallejos deklaruje chęć starcia z każdym przeciwnikiem, którego wyznaczy mu organizacja UFC.
- Skupienie: Głównym celem fightera jest regeneracja i powrót do sali treningowej w celu eliminacji błędów.
Kevin Vallejos trzyma nazwiska potencjalnych rywali z dala od swoich ust, woląc budować swoją markę poprzez kolejne wygrane w oktagonie.
Z bilansem 4-0 w największej organizacji MMA na świecie, Vallejos staje się jednym z najciekawszych prospektów dywizji piórkowej, udowadniając, że skuteczna walka broni się sama, nawet bez medialnych zaczepek.
Skylint
miesiąc temu
Dzięki za info.