John H. Stracey: 'Byłbym milionerem, gdybym boksował dzisiaj, ale nie zamieniłbym życia na Merseyside'
John H. Stracey, najstarszy żyjący brytyjski mistrz świata w boksie, opowiada o swojej legendarnej karierze, przyjaźni z Muhammadem Alim i spotkaniu z Elvisem Presleyem. Mimo że dziś zarabiałby krocie, nie zamieniłby swojego skromnego życia na Wirral.
Za drzwiami skromnego domu w Wirral kryje się skarbiec brytyjskiej historii sportu. John H. Stracey, 75-letni były mistrz świata wagi półśredniej, to postać, której dziedzictwo w boksie jest nie do przecenienia. W rozmowie z Echo Sports Stracey wspomina swoją słynną walkę o tytuł w Meksyku, przyjaźń z Muhammadem Alim i niespodziewane spotkanie z Elvisem Presleyem.
Stracey, który w 1975 roku znokautował Jose Napolesa w Meksyku, zdobywając pas WBC, przyznaje, że dzisiejsi pięściarze zarabiają nieporównywalnie więcej. „Gdybym boksował dzisiaj, byłbym milionerem” – mówi. Mimo to nie żałuje swojej drogi: „Nie zamieniłbym swojego życia na Merseyside za żadne pieniądze. Tu są moi przyjaciele, moja rodzina, moje korzenie.”
Legenda opowiada też o swoim bliskim kontakcie z Muhammadem Alim, który odwiedził go po walce w Meksyku. „Ali powiedział mi: 'Jesteś prawdziwym mistrzem'. To było coś niesamowitego dla chłopaka z Liverpoolu.” Stracey zdradza również, że podczas pobytu w USA przypadkiem trafił do hotelu, w którym przebywał Elvis Presley. „Byłem w windzie, drzwi się otworzyły, a przede mną stał Elvis. Uścisnął mi dłoń i powiedział: 'Gratulacje, mistrzu'. Do dziś mam ciarki.”
Dziś Stracey mieszka w Wallasey, ciesząc się spokojną emeryturą. Jego historia to dowód na to, że prawdziwa wielkość nie zawsze mierzy się w milionach.
Skylint
15 dni temu
Dzięki za info.