Francis Ngannou ponownie nokautuje. Kameruńczyk wciąż przeraża w MMA
Francis Ngannou stoczył kolejną walkę w MMA, ponownie udowadniając, że należy do ścisłej czołówki wagi ciężkiej. Jego rywal, Filipe Lins, został znokautowany po desperackiej próbie przetrwania.
W miniony weekend Francis Ngannou powrócił do klatki MMA, by stoczyć kolejną walkę w organizacji Professional Fighters League (PFL). Kameruńczyk, który po odejściu z UFC związał się z nową federacją, pokazał, że nawet w wieku 39 lat wciąż stanowi śmiertelne zagrożenie dla każdego przeciwnika.
Rywalem Ngannou był Filipe Lins, brazylijski weteran, który próbował przetrwać pierwszą rundę, unikając potężnych ciosów Kameruńczyka. Mimo defensywnej taktyki, Ngannou szybko znalazł sposób na przełamanie obrony rywala i zakończył pojedynek przed czasem, ponownie potwierdzając swoją reputację jednego z najgroźniejszych pięściarzy w historii MMA.
Po walce Ngannou nie ukrywał satysfakcji, ale pytany o ewentualny powrót do UFC, pozostawał enigmatyczny. Konflikt z Daną Whitem, który doprowadził do jego odejścia z organizacji, wciąż pozostaje nierozwiązany. Tymczasem były mistrz wagi ciężkiej UFC zapowiada, że w PFL ma jeszcze wiele do udowodnienia.
„Czuję się świetnie. Wciąż jestem tym samym zawodnikiem, co zawsze – głodnym zwycięstw i gotowym na każde wyzwanie. Niezależnie od tego, gdzie będę walczył, moim celem jest dominacja” – powiedział Ngannou po walce.
Wyeliminowanie Linsa umacnia pozycję Ngannou w hierarchii wagi ciężkiej PFL. Fani i eksperci zastanawiają się, kto będzie jego następnym rywalem oraz czy Kameruńczyk zdecyduje się na rewanż z jednym z czołowych zawodników UFC, jeśli organizacje zdecydują się na współpracę.
Kiro 5 dni temu
Dzięki za info.